Reakcje na kryzys uchodźczy na świecie: Część I – Bliski Wschód

1024px-An_Aerial_View_of_the_Za'atri_Refugee_Camp

Przez wiele dekad najpoważniejszym problemem o charakterze uchodźczym na Bliskim Wschodzie była sytuacja Palestyńczyków (oraz ich potomków), którzy zmuszeni zostali do opuszczenia swoich ziem w związku z izraelską wojną o niepodległość toczoną w latach 1948-1949, a także wojną sześciodniową w 1967 roku. W zależności od źródeł danych, podczas pierwszego z tych konfliktów swój dom porzuciło od 520 tys. do 957 tys. Palestyńczyków, podczas drugiego zaś kolejnych 200 tys.[1]. Obecnie liczbę uchodźców palestyńskich szacuje się na ok. 5 mln. Nie licząc terytoriów okupowanych, tj. Strefy Gazy oraz Zachodniego Brzegu Jordanu, przebywają oni w Jordanii (ok. 2 mln), Syrii (ok. 0,5 mln) oraz Libanie (ok. 450 tys.)[2]. Wojna wewnętrzna w Syrii, która kosztowała już życie być może nawet 300 tys. osób, jest jednak dla państw regionu wyzwaniem bezprecedensowym i stanowi niewątpliwie największy kryzys humanitarny, z jakim muszą się one zmierzyć w tym stuleciu.

Choć większość europejskiego świata politycznego i mediów zachodnich skupionych jest od dłuższego czasu na tym, co problem uchodźców syryjskich oznacza dla Starego Kontynentu, to zwłaszcza w ostatnim czasie coraz częściej zaczyna się analizować postawę państw bliskowschodnich wobec tego problemu, szczególnie dużo miejsca poświęcając krytyce postawy państw Zatoki Perskiej.

Według statystyk, spośród ponad 4 mln Syryjczyków, którzy uciekli ze swego kraju w obawie przed wojną, do tej pory ok. 1,9 mln znalazło schronienie w Turcji, 1,1 mln w Libanie, ponad 600 tys. w Jordanii, ok. 250 tys. w Iraku (zwłaszcza w północnej jego części), oraz ponad 100 tys. w Egipcie[3]. Tymczasem, jak podkreślają komentatorzy, bogate państwa Zatoki nie znalazły u siebie miejsca dla ani jednego syryjskiego uchodźcy. Dużą popularnością w mediach społecznościowych cieszy się ostatnio zwłaszcza zdjęcie obozu namiotowego w saudyjskim mieście Mina, który stoi całkowicie pusty, pomimo tego, że mógłby pomieścić nawet 3 mln osób[4]. W rozważaniach nad postawą państw Zatoki, a także innych państw bliskowschodnich, wobec kryzysu uchodźczego, pomija się jednak często, zwłaszcza w przekazie medialnym, kilka istotnych zagadnień.

Należy zacząć od uwagi, że błędnym jest twierdzenie, jakoby państwa Zatoki w ogóle nie udzieliły wsparcia uciekinierom z Syrii. Przesyłały i nadal przesyłają one bowiem szacowaną w setkach milionów dolarów pomoc materialną dla uchodźców znajdujących się w innych państwach regionu. Biorąc jednak pod uwagę przychody państw takich jak Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, trudno jest nie oczekiwać postawy bardziej otwartej, w tym zwłaszcza szerszego otwarcia granic. Niejako w odpowiedzi na wspomnianą krytykę, przedstawiciele Rijadu przyznali nawet w połowie września br., że od początku wybuchu syryjskiego konfliktu w 2011 roku przyjęli oni do swego państwa ok. 0,5 mln Syryjczyków, choć żaden z nich nie uzyskał oficjalnie statusu uchodźcy[5]. Dane te oczywiście te są trudne do zweryfikowania i nie przekonują krytyków postawy Saudyjczyków. Warto w tym miejscu dodatkowo podkreślić, że żadne z 6 państw zasiadających w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej nie jest sygnatariuszem ONZ-owskiej Konwencji o Uchodźcach z 1951 roku[6].

Niechęć państw Zatoki do otwarcia swoich granic motywowana jest przede wszystkim względami społecznymi i politycznymi. Nie należy zapominać, że z wyjątkiem Arabii Saudyjskiej i Omanu, są one państwami o małej powierzchni (najmniejsze z nich, Bahrajn, ma jedynie 760 km2). Ponadto, w przeważającej mierze są one dość słabo zaludnione (Bahrajn – 1,33 mln mieszkańców, Katar – 2,17 mln, Kuwejt – 3,37 mln, Oman – 3,63 mln)[7], a ich struktura narodowościowa ma bardzo skomplikowany charakter – przykładowo, w ZEA obywatele stanowią zaledwie 13% mieszkańców państwa[8]. Wpuszczenie dużej liczby uchodźców mogłoby zachwiać, często i tak już bardzo kruchą, równowagą wewnętrzną tych państw, co, zwłaszcza w kontekście ciągle świeżych wspomnień dotyczących Arabskiej Wiosny, mogłoby doprowadzić do poważnej ich destabilizacji na tle ekonomicznym, etnicznym i religijnym.

Zasadniczym problemem jest to, że nadal ciężko jest powiedzieć, kiedy dojdzie do zakończenia konfliktu w Syrii. Nawet bowiem w przypadku ewentualnego upadku reżimu Baszara al-Assada państwo to nadal będzie pogrążone w chaosie spowodowanym przez rozwój ISIS, z którym, póki co, żadne państwo (z wyjątkiem oczywiście Syrii i Iraku) nie wydaje się walczyć na poważnie. Wyrażenie zgody na wpuszczenie uchodźców jest więc zobowiązaniem długookresowym. Warto w tym miejscu zauważyć, że nawet te państwa, które przyjęły już dużą liczbą Syryjczyków, nie wydają się mieć kompleksowej strategii, jak radzić sobie dalej z ich obecnością[9]. Szczególnie duże problemy mają miejsce w Libanie, gdzie stanowią oni być może nawet 1/5 populacji i już teraz można przewidywać, że ich dłuższy pobyt będzie miał poważne reperkusje społeczne i ekonomiczne.

Innym istotnym zagrożeniem są także problemy z weryfikacją osób przekraczających granicę. Część przywódców Bliskiego Wschodu obawia się, że wśród uchodźców mogą znajdować się członkowie ISIS, a przekroczenie przez nich granic ich państw w oczywisty sposób zmniejszy ich bezpieczeństwo. Szczególnie wrażliwe są na tym punkcie państwa Zatoki – obawiają się one bowiem nie tylko wojowników ISIS, ale także lojalistów reżimu Al-Assada, którzy w ich mniemaniu mogą szukać zemsty za pomoc, jakiej rebeliantom syryjskim udzielał Rijad i jego sojusznicy.

Andrzej Guzowski

[1] http://prrn.mcgill.ca/background (14.09.2015).
[2] http://www.unrwa.org/userfiles/2011120434013.pdf (14.09.2015).
[3] http://edition.cnn.com/2015/09/09/world/welcome-syrian-refugees-countries (14.09.2015). Egipski miliarder Naguib Sawiris przedstawił nawet na Twitterze na początku września br. gotowość do kupienia od Włoch lub Grecji wyspy, na której mogliby schronić się uchodźcy. Miałaby ona nosić nazwę Nadzieja. Zob. http://www.theatlantic.com/international/archive/2015/09/refugees-migrant-crisis-arab-countries/404203 (14.09.2015).
[4] http://www.infowars.com/saudi-arabia-has-100000-empty-air-conditioned-tents-that-can-house-3-million-people-yet-has-taken-zero-refugees (14.09.2015).
[5] http://www.jpost.com/Middle-East/Unraveling-the-Gulf-States-reluctance-to-take-in-Syrian-refugees-415949 (14.09.2015).
[6] Obecnie stronami Konwencji jest 145 państw.
[7] http://data.worldbank.org/indicator/AG.LND.TOTL.K2, http://data.worldbank.org/indicator/SP.POP.TOTL (14.09.2015).
[8] http://worldpopulationreview.com/countries/united-arab-emirates-population (14.09.2015).
[9] Zob. np. raport Amnesty International, https://www.amnesty.org.nz/sites/default/files/Left_Out_In_The_Cold_0.pdf (14.09.2015).

Zdjęcie: Obóz dla uchodźców Zaatari w Jordanii (fot. U.S. Department of State)

%d bloggers like this: