Uchodźcy klimatyczni – zamykanie granic nie pomoże

„Niezgodne z polityką USA”. Tak Donald Trump określił postanowienia Deklaracji Nowojorskiej, która dotyczy wyzwań związanych z procesami migracyjnymi oraz kryzysem uchodźczym. Zdaniem amerykańskiej delegacji „deklaracja Nowojorska zawiera wiele dyspozycji niezgodnych z amerykańską polityką w sprawie imigracji i uchodźców” i ogranicza suwerenność Stanów Zjednoczonych. 2 grudnia ambasador USA przy ONZ Nikki Haley twardo zaznaczyła, że decyzje w sprawie imigracji muszą być podejmowane wyłącznie przez Amerykanów.

W 2016 roku Deklaracja Nowojorska została jednogłośnie przyjęta przez wszystkich 193 członków Zgromadzenia Narodowego ONZ. Jej zapisy miały stać się zrębem paktu na rzecz migracji, który Wysoki Komisarz ds. Uchodźców jest zobowiązany przedstawić w 2018 roku[1]. Jej zapisy formułują zobowiązania dla społeczności międzynarodowej, z których kluczowe to przestrzeganie praw uchodźców, pomoc w przesiedleniu oraz zapewnienie ich dostępu do edukacji i miejsc pracy.

Budując swoje stanowisko amerykańska administracja, podobnie jak wielu polityków reprezentujących antyimigranckie poglądy, popełnia jednak zasadniczy błąd poznawczy – polityka migracyjna w kontekście uchodźców wykracza poza możliwości poszczególnych rządów i nie jest kwestią indywidualną, lecz stanowi problem systemowy o globalnym charakterze, który będzie narastał. Nie zmieni tego również zamykanie granic i udawanie poszczególnych państw, że problem ten ich nie dotyczy – są to tylko rozwiązania czasowe.

W debacie skupiamy się głównie na dwóch wymiarach zjawiska migracji: imigrantach ekonomicznych oraz uchodźcach, którzy często, zwykle celowo, zaliczani się do jednej kategorii. W ten sposób dyskredytując ofiary wojny i ich potrzebę uzyskania statusu uchodźcy w państwie bezpiecznym. Na ten temat powstało i powstanie już wiele prac, organizuje się liczne dyskusje, a sam konflikt przeciwników i zwolenników przyjmowania uchodźców zaognia się. Żadna ze stron oprócz jasnej deklaracji, po której stronie stoi, nie ma jednak pomysłu na wypracowanie mechanizmu radzenia sobie ze zjawiskiem. Tymczasem uchodźcy koczują miesiącami (teraz już latami) w obozach na południu Europy, giną w prowizorycznych łodziach i trafiają na współczesnych handlarzy niewolników w Libii[2]. Jakby tego było mało, na horyzoncie widać już zarys kolejnego poważnego kryzysu. Tym razem związanego z klimatem.

„Jeśli Europa myśli, że mierzy się dziś z kryzysem migracyjnym, to niech poczeka 20 lat”, mówi emerytowany generał brygady wojskowej USA Stephen Cheney cytowany przez Guardiana[3].  Cheney zaznacza, że w tym przypadku nie mówimy o kilku milionach, ale dziesiątkach milionów ludzi, którzy zostaną zmuszeni do opuszczenia swoich domów w konsekwencji zmian klimatycznych. W połowie lat 80-tych Essam El-Hinnawi sformułował definicję tego zjawiska, zgodnie z którą uchodźcy klimatyczni (środowiskowi) to „ludzie zmuszeni do opuszczenia ich tradycyjnych środowisk życiowych, czasowo lub na stałe, ze względu na określone zakłócenia środowiskowe (naturalne lub spowodowane przez człowieka), które zagrażają ich egzystencji lub poważnie wpływają na jakość ich życia”[4]. Rosnąca temperatura, topnienie lodu arktycznego, podnoszenie się poziomu mórz, susza, pustynnienie i inne katastroficzne skutki globalnego ocieplenia nie są zwiastunem kłopotów z abstrakcyjnej przyszłości, lecz stają się naszą rzeczywistością. Rocznie średnio 21,5 miliona ludzi jest przymusowo przesiedlanych w wyniku nagłych zagrożeń związanych z pogodą takich jak powodzie, huragany, pożary, ekstremalne temperatury. Ten niepokojący tren utrzymuje się od 2008 roku[5]. Zmiana klimatu dotyczy nie tylko środowiska – jego skutki dotykają każdej części naszego życia, od stabilności rządów i gospodarek po zdrowie i miejsce zamieszkania. Brak dostępu do wody, żyznej ziemi pod uprawę, nieznośne temperatury, susze – to wszystko będzie podstawą nowych, częstszych klęsk żywiołowych, które doprowadzą do pogłębienia problemu ubóstwa, niedożywienia, a w efekcie także i do wojen.

Pojęcie wojen surowcowych funkcjonuje w literaturze przedmiotu już od dawna. Niemniej jednak wydaje się być nieuniknionym, że kobalt z DR Konga, diamenty ze Sierra Leone czy złoto i miedź z Indonezji zostaną w krótkim czasie zepchnięte na drugi plan w obliczu kurczenia się zasobów najcenniejszego surowca, czyli wody. Wydaje się, że znaczenie wody w XXI wieku można porównać do roli jaką w poprzednim stuleciu odgrywała ropa naftowa. Jednakże warto nadmienić, że wojny o wodę nie są zjawiskiem nowym. Jak wyjaśnia Marta Lipowska-Hamdy często nadaje im się jednak podłoże etniczne czy tłumaczy rywalizacją polityczną. Eskalacja konfliktu palestyńsko-izraelskiego wielokrotnie przybierała na sile ze względu na pogarszającą się jakość wody w strefie Gazy. Z kolei zanieczyszczenie Eufratu stanowi podłoże sporu między Turcją, Syrią i Irakiem[6]. W ciągu ostatnich trzech lat tzw. Państwo Islamskie zdobyło miasta kluczowe w systemie rzecznym Tygrysa i Eufratu (Tabqa, Tishrin, Mosul i Falludża). Zanim ISIS straciło kontrolę nad ważnymi „tamami”, wykorzystywało kontrolę nad surowcem w celu wywierania presji na populację, zmuszając ją do poddania się. Ekspansję Daesz warto więc postrzegać także w kontekście kontroli nad instalacjami wodnymi. Dotyczy to nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale też np. w obszarach przygranicznych między Libią a Czadem[7].

Wykorzystywanie surowca w rozgrywce politycznej to zaledwie jeden wymiar problemu. Kurczenie się zasobów wodnych odczuwają w szczególności mieszkańcy Sahelu. Dostępność wody w przeliczeniu na mieszkańca w tym regionie spadła w ciągu ostatnich 20 lat o 40 %[8]. Częste susze i powodzie zagrażają życiu lokalnej ludności, która w dużym stopniu opiera swoją egzystencję na rolnictwie. Tymczasem szacuje się, że w tym regionie 98 % wody wykorzystywanej w rolnictwie pochodzi z opadów[9]. Ze względu na częste wstrząsy klimatyczne, zmagające się z brakiem środków i stabilności gospodarstwa domowe są bardziej narażone na dotkliwe skutki anomalii pogodowych.  Konflikt w Mali, który wybuchł w 2012 roku, doprowadził do rażącego ograniczenia dostępu do wody – infrastruktura została zniszczona, zrabowana lub porzucona i pozostawiona bez opieki w wyniku ucieczki z terenów ogarniętych konfliktem. Niektóre wioski są trwale odcięte od dostępu do wody. Poszukiwanie wody zdatnej do picia staje się głównym celem migracji z wioski do wioski. To w krótkim czasie skutkuje przeludnieniem pewnych regionów i walką o dostęp do cennego zasobu. Podobne zjawisko można zaobserwować w Kamerunie. Przemoc i brak bezpieczeństwa na północy kraju doprowadził do masowych przesiedleń, liczonych w setkach tysięcy. W niektórych wsiach drastycznie zwiększyła się populacja, co spowodowało wzmożoną rywalizację o już i tak ograniczone zasoby wodne i przynosi ryzyko ewentualnych konfliktów między społecznościami[10]. Brak dostępu do wody ściśle łączy się też z problemami zdrowotnymi. Złe warunki sanitarne i brak higieny sprawiają, że rośnie ryzyko epidemii i zakażeń. Brak dostępu do wody pitnej zwykle przyczynia się też do postępującego zjawiska niedożywienia w danej populacji, co w państwach Sahelu jest istną plagą.

Eksperci urzędu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR) stawiają tezę, że zmiany klimatyczne odegrały fundamentalną rolę w tworzeniu podstaw pod wybuch wojny w Syrii. W okresie 2006-2011 1,5 mln ludzi musiało migrować wewnątrz państwa, ze wsi do miast, ze względu na siejące spustoszenie susze. Szczególnie narażone na rujnujące skutki zjawisk klimatycznych są też państwa azjatyckie. W  2015 roku 85% wszystkich osób zmuszonych do przesiedlenia się w wyniku nagłych zjawisk klimatycznych pochodziło z Azji Południowo-Wschodniej. Powodzie w południowych stanach Indii (Tamil Nadu i Andhra Pradesh) poskutkowały opuszczeniem swoich rodzinnych stron przez 1,8 miliona osób. Z kolei cyklon Komen i powodzie monsunowe doprowadziły do przesiedlenia 1,6 miliona osób w Mjanmie i 1,2 miliona osób w Indiach. W wartościach bezwzględnych Azja bez wątpienia „króluje”, po części ze względu na gęstość zaludnienia i liczbę mieszkańców kontynentu. Znamienne są skutki zjawisk klimatycznych w krajach wyspiarskich. W 2015 roku cyklon Pam wymusił przesiedlenia odpowiednio 55 proc. populacji Vanuatu i 25 proc. populacji Tuvalu[11].

Mimo że zagrożenia wynikające z gwałtownych zmian klimatu kojarzą się zwykle z afrykańską suszą czy azjatyckim tsunami, to  choćby tegoroczne huragany w zachodniej hemisferze, które spustoszyły wybrzeże Stanów Zjednoczonych, jednoznacznie wskazują, że również państwa rozwinięte są bezbronne wobec siły żywiołów. Europa w dalszym ciągu poszukuje skutecznej recepty na rozwiązanie obecnego kryzysu uchodźczego, a już wkrótce do ofiar wojen mogą dołączyć ofiary zmian klimatycznych. Tym bardziej dziwi fakt, że wielu polityków, w tym prezydent Donald Trump, który został wywołany na początku tego tekstu, wciąż traktuje problem uchodźstwa w kategoriach indywidualnego zarządzania kryzysem. Coraz dotkliwsze skutki zmian klimatycznych każą nam pamiętać, że zmiany klimatu i ich konsekwencje, choćby w postaci gwałtownych zjawisk pogodowych, mogą nas dotknąć niezależnie od szerokości geograficznej, a zjawisko uchodźstwa, nadal w dużej mierze postrzegane przez pryzmat narodowości, należy zacząć postrzegać w oderwaniu od kraju czy też regionu pochodzenia.

Katarzyna Mierzejewska

Zdjęcie: Oxfam East Africa (CC-BY-2.0.)

[1] Patrick Wintour, Donald Trump pulls US out of UN global compact on migrationźródło: https://www.theguardian.com/world/2017/dec/03/donald-trump-pulls-us-out-of-un-global-compact-on-migration.
[2] Joey Ayoub, How the EU is responsible for slavery in Libya, źródło: http://www.aljazeera.com/indepth/opinion/slavery-walls-fortress-europe-171128094218944.html
[3] Matthew Taylor, Climate change ‚will create world’s biggest refugee crisis, źródło: https://www.theguardian.com/environment/2017/nov/02/climate-change-will-create-worlds-biggest-refugee-crisis.
[4] Camila Boano, Roger Zetter, Tim Morris, Environmentally displaced people, Refugee Studies Center, Oxford 2008, str. 7.
[5] Global report on Internal Displacement, 2016, źródło: http://www.internal-displacement.org/globalreport2016/.
[6] Marta Lipowska-Hamdy Skąd się biorą wojny o wodę? źródło: http://www.woda.edu.pl/artykuly/wojny_o_wode/.
[7] Sundeep Waslekar, Wars will not be fought over water our thirst could pave the way to peace, źródło: https://www.theguardian.com/global-development-professionals-network/2017/jan/19/water-wars-infrastructure-isis-peace.
[8] Water in the Sahel, źródło: https://www.solidarites.org/en/populations-at-risk/water-sahel-conflict-drought-skyrocketing-demography/.
[9] Ibidem.
[10] Water in the Sahel, źródło: https://www.solidarites.org/en/populations-at-risk/water-sahel-conflict-drought-skyrocketing-demography/.
[11] Frequently asked questions on climate change, UNHCR, źródło: http://www.unhcr.org/protection/environment/581870fc7/frequently-asked-questions-climate-change-disaster-displacement.html.

%d blogerów lubi to: